Tylko mniejszości były zainteresowane

slawomir_sawczuk3

Sławomir Sawczuk

Choć tych, co przeżyli i pamiętają bieżeństwo dziś już nie ma, mówią oni w reportażach Sławomira Sawczuka z ukraińskiej redakcji Polskiego Radia Białystok. Od lat 90 nagrywał rozmowy z ostatnimi bieżeńcami na podlaskich wsiach.  Zauważyłem, że im opowiadający był starszy, im bardziej świadomie to bieżeństwo przeżył, tym bardziej opowieści były dramatyczne. Sprawdzała się reguła, że gdy coś znamy z drugiej ręki, albo pamiętamy z wczesnego dzieciństwa – wybielamy to, zapominamy o najgorszym – mówi.

Wtedy, gdy nagrywał, media – poza redakcjami białoruską i ukraińską – tematem się nie interesowały. Dziś, gdy zainteresowanie się pojawiło, nie ma już ludzi, którzy mogliby opowiadać.

Czy dziś na wsiach ludzie o bieżeństwie pamiętają? Czy na te pamięć ma wpływ to, z jaką tożsamością – białoruską czy ukraińską – identyfikują się potomkowie bieżeńców?

Cała rozmowa z cyklu „Co nam zostało z bieżeństwa”: https://biezenstwo.pl/co-nam-zostalo-z-biezenstwa/slawomir-sawczuk-dziennikarz-redakcji-ukrainskiej-polskiego-radia-bialystok/

logo

Projekt „Co nam zostało z bieżeństwa” powstał dzięki stypendium Marszałka Województwa Podlaskiego

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Opowieść dziadka nareszcie została wysłuchana

wiola

Wioleta Szymusiuk-Poreda

On bardzo chciał opowiadać, ale nikt nie chciał słuchać  – tak Wioleta Szymusiuk-Poreda, producentka spektaklu „Bieżeńcy” w białostockim Teatrze Dramatycznym, wspomina swego dziadka-bieżeńca. Dziadek więc swoją historię spisał. Odkryty trochę przypadkiem pamiętnik zaczął żyć swoim życiem.

Przez to, że mnie to ominęło, chciałabym, żeby mego dziecka nie ominęło. On dopiero wczoraj to usłyszał po raz pierwszy, poczuł język, kulturę. Przeczytam mu ten pamiętnik jeszcze raz za rok, może za dwa lata, zobaczymy, jak wtedy będzie to odbierał – dodaje Wioleta.

Cała rozmowa z cyklu „Co nam zostało z bieżeństwa”: https://biezenstwo.pl/co-nam-zostalo-z-biezenstwa/wioleta-szymusiuk-poreda-producentka-spektaklu-biezency/

logo

Projekt „Co nam zostało z bieżeństwa” powstał dzięki stypendium Marszałka Województwa Podlaskiego

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

O bieżeństwie w Białej Podlaskiej

W niedzielę, 29 listopada, o bieżeństwie będzie się mówić w Białej Podlaskiej.

Mieszkańcy tamtych okolic też pojechali w bieżeństwo, jednak późniejsze wydarzenia (m.in. akcja „Wisła”) sprawiają, że tam pamięć o wydarzeniu sprzed 100 lat nie jest ani oczywista, ani prosta…

W programie m.in: prezentacja wystawy Bieżeństwo – niezwykła historia zwykłych ludzi,  przygotowanej przez Białowieski Park Narodowy we współpracy z portalem biezenstwo.pl (kurator wystawy: Ewa Moroz-Keczyńska (BPN); autor tekstu: Aneta Prymaka-Oniszk), wspomnienia i refleksje Katarzyny Sawczuk, laureatki konkursu Jestem, bo wrócili z wyjazdu do Tomska na Syberii śladami bieżeńców, prezentacja fotografii i materiałów archiwalnych oraz dyskusja o pamięci rodzinnej mieszkańców Południowego Podlasia

Więcej o spotkaniu: https://www.facebook.com/events/1613660392231376/

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Poraziła mnie własna niewiedza

Agnieszka_Korytkowska_Mazur_2

Agnieszka Korytkowska-Mazur

Zaczęliśmy się zastanawiać nad procesami, które zapoczątkowały II wojnę światową i okazało się, że w ogóle o tym nie mówimy. Tu, na Podlasiu, jak i w całej Polsce. Tej poprzedniej wojny, pierwszej, w powszechnej świadomości prawie w ogóle nie ma; to temat zupełnie nie przepracowany. Zaczęłam o tej zapomnianej wojnie rozmawiać z ludźmi. I nagle usłyszałam hasło „bieżeństwo”, ukonstytuowaną nazwę procesu historycznego, o którym nic nie wiem. Potem zobaczyłam liczby. Około 1,5 miliona ludzi z tych terenów, w sumie ponad 3 miliony! – o tym, jak zajęła się tematem bieżeństwa opowiada Agnieszka Korytkowska-Mazur, dyrektor Teatru Dramatycznego w Białymstoku, reżyserka spektaklu „Bieżeńcy”.

Mówi też, że w trakcie pracy często odczuwała podział na „my-oni”, „nasze-ich”: Gdy w plenerze robiliśmy spektakl „Bieżeństwo. Exodus”, czasem podchodzili do nas ludzie i pytali – a czy to naszych brali, czy to brali ruskich?

Cała rozmowa: https://biezenstwo.pl/co-nam-zostalo-z-biezenstwa/agnieszka-korytkowska-mazur-dyrektor-teatru-dramatycznego-w-bialymstoku-rezyserka-spektaklu-biezency/

logo

Projekt „Co nam zostało z bieżeństwa” powstał dzięki stypendium Marszałka Województwa Podlaskiego

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | 1 komentarz

Bieżeństwo zbudowało nas jako wspólnotę

Joanna-Troc1

Joanna Troc

Mnie się wydaje, że ten temat połączył różne środowiska. Pewne rzeczy nas jako potomków bieżeńców dzielą, wiele ważnych świąt świętujemy osobno. Jedni nazywają się dziś Białorusinami, inni prawosławnymi Polakami, inni w ogóle się nie określają, jeszcze inni stali się katolikami. A rocznicę bieżeństwa świętujemy razem. To jest taka wspólna historia, wspólna tożsamość. To nas zbudowało także jako pewną wspólnotę – mówi Joanna Troc,  reżyserka spektaklu „Bieżeńcy”, zrealizowanego z grupą młodzieży w Muzeum Białoruskim w Hajnówce

Cała rozmowa, przeprowadzona w ramach cyklu „Co nam zostało z bieżeństwa”, znajduje się tu: https://biezenstwo.pl/co-nam-zostalo-z-biezenstwa/joanna-troc-rezyserka-spektaklu-biezency-zrealizowanego-z-grupa-mlodziezy-w-muzeum-bialoruskim-w-hajnowce/

logo

Projekt „Co nam zostało z bieżeństwa” powstał dzięki stypendium Marszałka Województwa Podlaskiego

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Bieżeństwo dla Żydów znaczyło co innego

artur na stronę

Dr Artur Markowski

Żydzi w bieżeństwo nie jechali – słyszę często we wspomnieniach dotyczących 1915 roku. W statystykach Komitetu Wielkiej Księżnej Tatiany stanowią zaś aż 6,4 proc. wszystkich uchodźców, którzy znaleźli się w głębi Imperium Rosyjskiego. Jak pogodzić jedno z drugim?

Żydzi w bieżeństwo też pojechali, choć nie tak masowo. Ruchy żydowskie zaczęły się o wiele wcześniej niż lato 1915, bo już w styczniu 1915. Rosyjskie władze ich „przepychały” na wschód, chciały odepchnąć od frontu. Lub przeciwnie – na południu pędziły ich w kierunku frontu, by przepędzić na druga stronę, do wroga. Ale generalnie to inna historia niż uchodzących przed wojną chrześcijan. Było to jedno z wielu wydarzeń, które wówczas dotknęły Żydów, niezbyt istotne – mówi dr Artur Markowski z Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego.

Cała rozmowa: https://biezenstwo.pl/co-nam-zostalo-z-biezenstwa/artur-markowski-historyk-uniwersytetu-warszawskiego/

logo

Projekt „Co nam zostało z bieżeństwa” powstał dzięki stypendium Marszałka Województwa Podlaskiego

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

„Jestem, bo wrócili”. Zakończenie konkursu

_MG_3252_2male

Praca z cyklu grafik, przygotowanych przez Anastazję Gromacką (7 lat); I nagroda

W konkursie „Jestem, bo wrócili” udało się coś niemożliwego. Uczestnicy, jak w każdym konkursie, walczyli o nagrody. Ale przy okazji stworzyli wspólne dzieło – wielowymiarowy obraz bieżeństwa. Każda z prac wydaje się być niezbędnym elementem tego obrazu.

Organizatorzy – Stowarzyszenie Orthnet i portal bieżeństwo.pl – na początku byli pełni obaw. Gdy wiosną 2015 rozpoczynali konkurs, który miał pomóc przywracać pamięć o bieżeństwie 1915, wiedzieli, że dają uczestnikom niewiele czasu. Zdawali sobie sprawę, że w świecie, w którym wszystkim brakuje czasu, proszą o bardzo wiele: o czas właśnie, o ciężką pracę, o zaangażowanie dotykające osobistych, rodzinnych spraw.

Efekt przerósł wszelkie oczekiwania. Mimo sesji, wystawiania ocen, końca roku, wakacji, urlopów, itp. na konkurs wpłynęło aż 55 prac. Największym zaskoczeniem był jednak ich poziom. Nie było ani jednej słabej pracy; ani jednej przypadkowej. Wszystkie: ciekawe, bardzo solidne, często oryginalne, zwykle osobiste.

Uczestnicy stworzyli bardzo zróżnicowaną grupę. Są wśród nich dzieci 6, 7 – letnie, uczniowie i studenci, są ludzie różnych zawodów, czasem bardzo dorośli – najstarsza uczestniczka ma 82 lata. Przeważają ci z Podlasia, są jednak mieszkańcy niemal całego kraju.

Ich prace nie pokazują jednej prawdy o bieżeństwie. Ale tak, jak losy ludzkie były różne, dziwna byłaby jednolita pamięć. Zresztą jedni pamiętają dziś szczegóły, na przykład to, co leżało na podłodze wagonów towarowych, do których przodkowie wsiedli 100 lat temu. Inni przyznają na początku, że: nie mam dokumentów. Nie znam szczegółów. Nie znam miejsc, ani dat. Nie mogę odtworzyć tej historii.
W pamięci niektórych bieżeństwo to tragiczne wydarzenie, które przyniosło rodzinie śmierć i zniszczenie, dla innych jednak jest to coś, co pozwoliło się wzbogacić i wspiąć się wyżej na drabinie społecznej. Emocje, które dziś wzbudza w autorach prac bieżeństwo, też są różnorodne. Tych emocji jest zresztą bardzo wiele.

Różnorodność jest ogromną wartością tego konkursu. Dzięki niej powstał wielowymiarowy obraz – cała mozaika bieżeńskich losów. Coś, co przybliża nas do prawdy o tym wydarzeniu.

Ale powstał nie tylko wspaniały portret bieżeńców. W pracach widzimy także obraz nas, współczesnych ich potomków. Przez to, czym dla nas jest pamięć o bieżeństwie można zobaczyć, kim dziś sami jesteśmy. To, jak można się zresztą spodziewać, obraz również bardzo złożony.

Prace konkursowe zostaną wkrótce opublikowane na stronie konkurs.biezenstwo.pl i staną się zalążkiem internetowego archiwum bieżeństwie.

Konkurs „Jestem, bo wrócili” zakończył się spotkaniem w Akademii Supraskiej w dniach 18-19 września. Więcej informacji o tym spotkaniu oraz zdjęcia – http://www.konkurs.biezenstwo.pl/news.php?id_n=16&id=3

Nagrodzeni w konkursie:
0-16 lat:

I miejsce
Anastazja Gromacka (Hajnówka)
Katarzyna Iwaniuk (Supraśl)
Paweł Kuczyński (Bielsk Podlaski)
II miejsce
Lena i Igor Fiedoruk  (Białystok)
Wyróżnienia:
Ewa Iwaniuk
Damian Laszczuk
Marek Lewczuk
Aleksander Zdrajkowski
Mikołaj Zdrajkowski

16-26 lat
I miejsce
Katarzyna Sawczuk (Biała Podlaska)
II miejsce
Bogusław Waszkiewicz (Warszawa)
III miejsce
Łukasz Birycki (Narew)

Kategoria powyżej 26 lat:
I miejsce
Wiesław Choruży (Białystok)
Justyna Jakubowska (Warszawa)
Daniel Gromacki (Hajnówka)
II miejsce
Zofia Kalinowska Zofia (Białystok)
Iwona Zinkiewicz (Białystok)
III miejsce
Marzena Konczerewicz (Białystok)
Anna Szerszunowicz (Białystok)

Kategoria grupowa:
I miejsce

Grupa teatralna Joanny Troc (Hajnówka)
Rodzina Roszczenko Kondratiuk (Bielsk Podlaski)
II miejsce
Redakcja Gazety Bieżeńskiej (Bielsk Podlaski)
Rodzina Uścinowicz (Białystok)

Dodatkowe nagrody
Dla najstarszej uczestniczki: Janina Grochowska (Warszawa)
Specjalna nagroda od Villi Sokrates: Mikołaj Gawryluk (Białystok)
Za promocje konkursu wśród młodzież: Ewy Ostapkiewicz

Nagrody specjalne ufundowane przez gminy:
Czeremcha: rodzina Świetochowskich,
Michałowo: Irena Kuryło
Nurzec- Stacja: Anatol Betlejko
Zabłudów: Jolanta Trochimczuk
Hajnówka: Małgorzata Tyszko

Skład jury

Projekt ten jest realizowany w ramach programu Patriotyzm Jutra, prowadzonego przez Muzeum Historii Polski w Warszawie.
Pełna lista sponsorów oraz fundatorów nagród: http://www.konkurs.biezenstwo.pl/page.php?mode=3&id=10

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | 2 Komentarze

Tam zostało moje dzieciństwo

IMG_9235-a

Imam Stefan Mustafa Jasiński w swoim domu z Białymstoku; fot. Aneta Prymaka-Oniszk

Jechaliśmy na dwóch furach… Były to wozy drabiniaste, którymi woziło się z pola zboże. Żeby z tych drabin nic nie wypadało, wkładało się takie wielkie plecione półkoszyki. Gdy załadowaliśmy się na te wozy i ruszyliśmy w kierunku stacji Lidy (….)  na ganku zaczął wyć nasz pies Żuczek, taki czarny był. Do dziś pamiętam tę psią rozpacz… – tak początek bieżeństwa wspomina imam Stefan Mustafa Jasiński.

Gdy rozmawiamy w jego domu w Białymstoku, ma 104 lata. Wydaje mi się, że jest najstarszym żyjącym  bieżeńcem. Urodził się w 1911 roku we wsi Malawicze Górne niedaleko Sokółki. Gdy jechali w bieżeństwo miał 4 lata; gdy wracali – 11.

Nie doczekał publikacji tego wywiadu. Zmarł 4 września 2015 roku.

Cała rozmowa: https://biezenstwo.pl/co-nam-zostalo-z-biezenstwa/stefan-mustafa-jasinski-imam-z-malawicz-gornych-zmarl-4-wrzesnia-2015/

logo

Projekt „Co nam zostało z bieżeństwa” powstał dzięki stypendium Marszałka Województwa Podlaskiego

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 1 komentarz

„Jestem bo wrócili”. Tomsk – dzień piąty i szósty

Spotykamy się z ludźmi zajmującymi się pamięcią, historią, etnografią. Zaczepiamy ludzi na ulicy, to sprawdza się zwłaszcza na wsiach. Są życzliwi, bardzo nas ciekawi. Wypytują, skąd przyjechaliśmy, po co. Gdy słyszą, że szukamy potomków bieżeńców, kiwają głowami. Jakby ze zrozumieniem, jednak okazuje się, że o bieżeństwie 1915 zwykle nie mają pojęcia. Ale oni nie potrzebują wiedzieć. Przecież tu każdy ma swoją historię. Jedni trafiali tu z carskich zsyłek albo osadzano ich w łagrach, niektórzy byli osadnikami na początku XX wieku. Różnie się ich nazywało w przeszłości, różnie nazywa dziś; może i jacyś bieżeńcy byli wśród nich? Gdy im opowiadamy o bieżeństwie, o tym, że wiele ludzi musiało tu zostać, niektórzy dziwią się, że o tym nie słyszeli. Dla większości jednak to nic szczególnego. Ot, jedna z wielu historii syberyjskich. Chcieliby nam pomóc, wskazać potomków bieżeńców. Ale nie mają kogo nam wskazywać.

IMG_4872

W naszej wsi mieszkają głównie potomkowie katorżników. Nasi przodkowie byli Polakami. Ale kiedy ich przywieźli? Chyba gdzieś w 1600 roku – mówią spotkani ludzie. Czy mają na myśli zsyłki po powstaniu styczniowym w 1863 roku?

IMG_4888 - Kopia

Rybacy o swoich korzeniach niewiele wiedzą…

IMG_4874a

Tutejsze domy muszą pamiętać wiele; więcej niż ich mieszkańcy

IMG_4847a

Tu nawet na małych wsiach, często nie zna się przeszłości sąsiadów. Terror czasów stalinowskich zamknął ludziom usta na długie lata, pozostawił lukę w pamięci. W starszych pozostała ostrożność. Młodsi nieraz chcą poznawać przeszłość, jednak gdy zaczynają pytać, nie ma kto im opowiadać. Czasem dowiadują się czegoś, co ich zaskakuje. Przez latach byli karmieni opowieściami o dziadku walczącym za rewolucję w armii Budionnego. Teraz okazuje się, że kto inny z tej samej rodziny był po stronie białych – tych, których przez lata przedstawiano tu jako synonim zła. Albo że wśród przodków byli funkcjonariusze aparatu represji. Historia rodzinna wciąż bywa tutaj trudnym tematem.

W Tomsku spotykamy Bronisława – studenta, który mówi, że jest potomkiem bieżeńców. Gdzieś z terytorium dzisiejszej Białorusi, może Litwy? Właściwie on niewiele wie, spróbuje zorganizować spotkanie ze swoja babcią. Przez dwa dni to się nie udaje. Nie dowiadujemy się, dlaczego. Być może babcia nie chce rozmawiać?

DSC_1070

Wspólnie z matką matuszki Kati próbujemy odkryć historię Anny Suszko i jej rodziny – bieżeńców spod Lidy

Udaje nam się za to spotkać z matką matuszki Kati – to ich bieżeńskie korzenie odkryliśmy pierwszego wieczoru po przyjeździe. Opowiada o swojej babci Annie Suszko, która przyjechała z mężem ze wsi Dubki koło Lidy na dzisiejszej Białorusi. W 1915 roku mieli czworo dzieci, wszystkie zmarły w drodze albo tuż po przyjeździe. Potem urodziło się im jeszcze troje. Dlaczego zostali? Nie wiadomo. Oni sami wnukom o historii nie opowiadali, coś wspominały ich dzieci; one w opowieściach używały słowa bieżeństwo. Dzieci Anny Suszko próbowały nawet szukać krewnych w okolicy Lidy; bez powodzenia jednak. Cała rozmowę spiszemy i zamieścimy wkrótce na stronie.

IMG_5039a

Przypadkowe spotkanie z wielbłądami przypomniało Iwonie Zinkiewicz bieżeńskie opowieści jej babci. Opisuje je tu: https://biezenstwo.pl/historie/historia-iwony-zinkiewicz/

Po pięciu niezwykle intensywnych dniach pożegnaliśmy Syberię. Szczęśliwie wróciliśmy do domów.

O naszych poszukiwaniach, o wszystkich pozostałych spotkaniach, które odbyliśmy, o naszych wrażeniach opowiemy też podczas spotkania uczestników konkursu w Supraślu, w dniach 18-19 września.

Zdjęcia: Aneta Prymaka-Oniszk, Aleksander Wasyluk

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

„Jestem bo wrócili”. Tomsk – dzień trzeci i czwarty

Cel naszej sobotniej wyprawy to syberyjskie wsie. Ciekawe, czy spotkamy tam kogoś, kto słyszał albo coś wie o bieżeństwie?

Kilkanaście kilometrów za miastem zatrzymujemy się przy rzece Tom – dopływie Obu. Batiuszka Dionizios, który jest naszym przewodnikiem, prowadzi nas do punktu widokowego. To, co mamy przed oczami, zapiera dech w piersiach.

DSC_9788Schodzimy po schodach, żeby przejść się wzdłuż brzegu Tomu. Woda w rzece okazuje się ciepła. Odczuwamy spokój tego miejsca i najchętniej zostalibyśmy tam cały dzień. Ruszamy jednak w dalszą drogę.DSC_9840

Dojeżdżamy do wsi Kolarowo – wcześniej było to Sieło Spaskoje. Ojciec Dionizios opowiada nam historię związaną z tutejszą cerkwią. Pierwotnie miała być ona pod wezwaniem św. Mikołaja, jednak kilkakrotnie naszkicowany obraz świętego zamieniał się w ikonę Zbawiciela nie uczynionego ludzką ręką. Cerkiew oświęcono więc pod tym wezwaniem.

DSC_0077DSC_9909Wchodzimy do cerkwi, zapalamy świece. Proboszcz wspomina o parafianinie z korzeniami w dzisiejszej Polsce. Czy to potomek bieżeńców? Nie udaje nam się tego ustalić.

Po drugiej stronie ulicy babuszki sprzedają warzywa. Pytamy je o mieszkańców, o historię, o życie na Syberii. O bieżeństwie 1915 nikt tu nie słyszał. Spacerujemy po wsi i podziwiamy misternie zdobione stare domy. Spotykamy panią, która zaprasza nas do swojego domu z ogrodem, częstuje kompotem i owocami.

IMG_4503b

IMG_4626aIMG_4619b

Wieczór spędzamy w unikatowym teatrze lalek na przedstawieniu „Mały Książę”. Wychodzimy oczarowani.DSC_0213DSC_0227Po spektaklu zapoznajemy się z ludźmi, którzy przyjechali doszkalać się w lalkarstwie. Są wśród nich Polak i Włoszka. Rozmawiamy. Pada nazwa Białystok. Laura szybko podchwytuje to i opowiada o aktorce z Białegostoku, z którą była na warsztatach we Włoszech. Coś świta mi w głowie…. Julianna? Tak, ona! Wspólny znajomy 5 tys. km od Białegostoku. Świat jest naprawdę mały!

Czwarty dzień, niedzielę, spędzamy w Tomsku. Poznajemy miasto, rozmawiamy z tutejszymi ludźmi. Spotykamy pra-prawnuka bieżeńców, umawiamy się na spotkanie z jego rodzicami, którzy lepiej powinni pamiętać szczegóły historii z przeszłości. O bieżeństwie opowiadamy także tutejszym mediom. Dzień jest tak wypełniony wydarzeniami, że niedzielnych zdjęć dziś nie zdążymy już dziś wstawić. Ranek zaczyna się tu o 4 godziny wcześniej niż w Polsce, trzeba odpocząć.

Tekst: Anna Kondratiuk, ap-o

Zdjęcia: Aleksander Wasyluk i Aneta Prymaka-Oniszk

Opublikowano Bez kategorii | 2 Komentarze