O Bieżeństwie 1915 w miesięczniku Znak

znak„Jak mówić o bieżeństwie, by było zrozumiałe dla Polaków?” – pyta Joanna Bernatowicz w najnowszym numerze miesięcznika „Znak”. Podczas pisania wielokrotnie o tym myślałam. To było wyzwanie.

Czy się udało? Recenzja pt. „Powrót do wspólnej historii”:   http://www.miesiecznik.znak.com.pl/powrot-do-wspolnej-historii/

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Bieżeńcy po drugiej stronie frontu

galicja

Galicyjscy uchodźcy w obozie dla przesiedleńców (Franz Hubmann/Imagno/AKG/BEW) za: polityka.pl

W obawie przed Rosjanami, po wybuchu Wielkiej Wojny, w głąb monarchii habsburskiej z Galicji dobrowolnie wyjechały lub zostały do tego zmuszone setki tysięcy Polaków i Żydów – pisze Piotr Szlanta na łamach „Polityki”. W artykule „Wygonieni z Galicji” przedstawia historię chyba jeszcze bardziej zapomnianą niż losy bieżeńców 1915 w Imperium Rosyjskim. A przecież to też nie było marginalne zjawisko. Przed wkroczeniem Rosjan do Lwowa miasto opuściło ok. 40 tys. osób, czyli 16 proc. populacji – czytamy. – Z Krakowa do stycznia 1915 r. wyjechał co trzeci mieszkaniec. Pod koniec 1914 r. liczbę uchodźców galicyjskich przebywających we wszystkich prowincjach monarchii habsburskiej szacowano na ok. 650 tys.

Los ich – podobnie jak bieżeńców w Imperium Rosyjskim – wpisał się w dość uniwersalny uchodźczy los. Uchodźców z Galicji nie witano nad Dunajem z otwartymi rękoma. Rodowici wiedeńczycy uważali, że psują estetykę ich miasta, żyją na koszt publiczny jak włóczędzy – pisze Piotr Szlanta.

Cały artykuł: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1675098,1,galicyjscy-uchodzcy-wielkiej-wojny.read

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Bieżeństwo 2016?

plakat_winogradowaBył rok 2012; może początek 2013. Czytałam relacje matek, którym na rękach umierały ich dzieci; po kolei cała czwórka. Albo opisy osieroconych kilkulatków, którymi nie miał kto się zająć, czekały więc na śmierć na poboczu uchodźczych dróg. Powtarzałam wtedy w myślach: „Jak dobrze, że to minęło i nigdy nie powróci. To przecież historia, rok 1915”. To, że wyciągnęliśmy wnioski ze straszliwego XX wieku, którego I wojna ze swoimi okropnościami była zaledwie początkiem, wydawało mi się tak oczywiste.

Potem zaczęła się wojna na Ukrainie. Coraz mniej stabilna była sytuacja na Bliskim Wschodzie, straszliwe rzeczy działy się w Syrii. O tym, że to nigdy więcej miało się nie powtarzać, mówiono coraz częściej z goryczą. W relacjach live i w filmikach zamieszczanych na facebooku widzieliśmy, jak giną ludzie. Cywile. Bezbronni. Także dzieci. Pojawiły się doskonale mi znane z lektur w roku 2012 i 2013 obrazki. Rodzice, uciekający spod bomb z ciałami swych nieżywych dzieci. I dzieci, którym nie pozostał już nikt z bliskich.

aleppa1

ABDALRHMAN ISMAIL / REUTERS / REUTERS (za: gazeta.pl)

Te obrazki, coraz bardziej dramatyczne, widzimy do dziś. Minął wiek, ludzie inaczej się ubierają i czeszą, technika fotograficzna poszła do przodu. Ale ból i ludzka tragedia jest dokładnie taka, jak widziałam na zdjęciach i w opisach z 1915. Ci ludzie potrzebują pomocy. Tak jak w 1915 roku potrzebowały miliony bieżeńców. Bez niej nie przeżyją. Tak jak 100 lat temu drodze do Rosji  nie przeżyły tysiące wygnanych ze swoich wiosek ludzi.

Nie, nie chodzi mi o szukanie łatwych analogii. Rosyjski odwrót na foncie wschodnim to nie wojna w Syrii. To jasne.

Ale przeżywając tragedię bieżeńców z 1915, ich osamotnienie i bezradność, nie mogę nie pamiętać o tym, co dzieje się dziś. O ludziach wciąż pozostających w dogorywającym Aleppo; i o tych w obozach, walczącym o przetrwanie swoje i swoich najbliższych.

Im możemy pomóc.

Jeśli ktoś nie wie, jak to zrobić, oto linki:

http://wyborcza.pl/7,75399,21024224,jak-pomoc-aleppo-wystarczy-niewielka-regularnie-wplacana-kwota.html

http://www.wolnasyria.org/

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Zapraszam :)

zaproszenie_12_grudnia

Obrazek | Opublikowano by | Otagowano | 2 komentarzy

100 lat temu w Sokółce

Przed spotkaniami na Sokólszczyźnie – (2.12-Sokółka, 3.12-Krynki, 4.12-Szudziałowo) mała podróż w czasie. Cofamy się do 1914 roku, tuż przed bieżeństwem.

sokolka_1915

Sokółka po sierpniu 1915 roku. Dzień targowy, po prawej dwóch żołnierzy w pikielhaubach. W tle: dzwonnica i kopuły cerkiewne oraz ciąg sklepów. Fot. za: isokolka.eu

„Po wybuchu wojny [w kronice parafii prawosławnej w Sokółce – AP-O] robi się gęsto od wydarzeń i emocji. Wróg jest tuż‑tuż. Nie dalej niż sto kilometrów od Sokółki przebiega granica z Prusami Wschodnimi. Sześćdziesiąt kilometrów od miasta jest twierdza Osowiec, broniąca dostępu do Imperium Rosyjskiego. Pawlik pod Kleszczelami może sobie odpoczywać przez tydzień po wybuchu wojny; tu trzeba spodziewać się najgorszego. „25 lipca [7 sierpnia] weszły do Sokółki pierwsze frontowe wojska: gwardyjska dywizja piechoty z Warszawy. Miasto i okolice stanowi obóz wojskowy” – notuje proboszcz Jakow Griszkowski. (…)
W sierpniu wojska rosyjskie przekraczają granicę i ruszają na zachód i północ. Niemcy uciekają, szybko jednak opanowują sytuację i odwracają bieg tej ofensywy. Bitwa pod Tannenbergiem, a potem walki nad jeziorami mazurskimi doprowadzają do rosyjskiej klęski. Rozgromiona carska armia cofa się na swoje ziemie. Za nimi nadchodzi wróg. W Sokółce coraz głośniej słychać huk frontowych armat; widać wybuchy i pożary. „Święto
Podwyższenia Krzyża Świętego [14 (27) września] przebiega przy akompaniamencie silnej kanonady pod Osowcem i nad Niemnem” – notuje ksiądz Griszkowski.
Z Sokółki wyjeżdżają władze powiatowe i administracja oraz część mieszczan. Przybywają uciekinierzy z Suwałk i Augustowa. Ówczesne gazety donoszą o szalonych cenach kwater w przyfrontowych miastach. Wśród przybyszów przeważają mieszczanie, sporo jest Żydów. Prawie nie ma chłopów, choć wielu z nich musiało opuścić swoje domy. Niektóre nadbiebrzańskie wsie pod Dąbrową i Lipskiem front dosłownie zmiótł z ziemi. Ludność
jednak nie ucieka do oddalonych od linii walk miast. Chroni się w ocalałych sąsiednich wsiach. „Żyją u tutejszych chłopów, w strasznych warunkach, bez żadnej higieny – będzie opisywał je później korespondent wydawanej w Wilnie białoruskojęzycznej »Naszej Niwy«. – Zdarzają się domy, w których gnieździ się po 7–8 rodzin, wszystkie z dziećmi. ”

cytat za: Aneta Prymaka-Oniszk, Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy, Wołowiec 2016

Więcej o spotkaniach autorskich: https://biezenstwo.pl/2016/11/28/spotkania-na-sokolszczyznie/

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Spotkania na Sokólszczyźnie

malawicze

Młyn w Malawiczach pod Sokółką w 2006 roku, obecnie spalony. Rozmawiałam o nim z imamem Stefan Jasiński (rocznik 1911), jednym z bohaterów książki. fot. Aneta Prymaka-Oniszk

W najbliższy weekend – spotkania wokół książki „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy” w moich rodzinnych stronach. Tak, gdzie zaczyna się ta opowieść.

2 grudnia (piątek); godz. 17, SOKÓŁKA; Muzeum Ziemi Sokólskiej/Sokólski Ośrodek Kultury, ul. Grodzieńska 1; spotkanie poprowadzi Aleksandra Pluta; przed spotkaniem o godz. 16.30 – pokaz filmu Jerzego Kaliny pt. „Bieżeńcy”

3 grudnia (sobota), godz. 16.30, KRYNKI, Biblioteka Publiczna, ul. Cerkiewna 3; spotkanie poprowadzi Hanna Sienkiewicz;

4 grudnia (niedziela), godz. 13.30, SZUDZIAŁOWO, Gminny Ośrodek Animacji Kultury i Rekreacji, ul. Szkolna 2;

Zapraszam!

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | 1 komentarz

Spotkanie w Hajnówce

Wraz z Miejską Biblioteką Publiczną zapraszam jutro – we środę, 23 listopada, o godz. 17. Ul. 3.Maja 45, Hajnówka. Do zobaczenia!

http://biblioteka.hajnowka.pl/event/485

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz