Bazyli Paszczuk, czyli „Psalmista-bieżeniec W.I. Paszczuk”

W 2005 z Ukrainy przyjechała córka

To unikatowa relacja.  Wnikliwie, boleśnie szczerze, opisuje czas przed bieżeństwem. Wahanie: jechać-nie jechać , trudy podróży, osamotnienie i zagubienie na miejscu, gdy chłopi z Orchówku pod Włodawą trafiają na Krym. Spisaną niemal na gorąco przez psalmistę Paszczuka, jeszcze przed rewolucją drukuje biuletyn organizacji pomocowej. Co się stało z autorem? Czy przeżył? Czy wrócił do Orchówka?

Widok na Włodawę z drogi na Orchówek; 1916 rok. fot. https://wlodawa.fotopolska.eu

Przypomnijmy, co wiemy z relacji, wydrukowanej po rosyjsku w lipcu 1917 roku w biuletynie Komitetu Wielkiej Księżnej Tatiany. Autor podpisany jest jako „Psalmista-bieżeniec W.I. Paszaczuk”. Psalmista to w kościele prawosławnym, do należy wtedy połowa mieszkańców Orchówka, pierwsza po księdzu osoba, która m.in. kieruje chórem, czyta teksty liturgiczne. Latem 1915 roku  wyrusza on z żoną i rocznym dzieckiem oraz mieszkańcami Orchówka w bieżeństwo. Starają się trzymać razem; po wielu trudnościach docierają w końcu na Krym, w okolice miasteczka Dżankoj. Dorośli znajdą tu pracę, dzieci idą do bezpłatnych dla bieżeńców szkół.

Wydaje się, ze jako-tako układają sobie życie. Ale relacja kończy się niepokojąco. „Wszystko to, co opisałem wyżej, musiało odbić się na moim i bez tego słabym zdrowiu. Do tego rozwinęła się anemia, zawroty głowy, itp. Ale człowiek pracuje i cierpliwie znosi wszelkie niedogodności, mając nadzieję w Bogu. Co On da, tak i będzie”. Czy to słane zdrowie pozwoli mu przetrzymać nadchodzące wraz z rewolucją głód i epidemie, a potem koszmar podróży powrotnej?

***

Najpierw szukam zdalnie. Dzwonię do sołtysa w Orchówku i do gminy we Włodawie. Nic nie wiedzą. Piszę do znajomych z okolicy; dostaję kontakty do miejscowego koła gospodyń wiejskich i domu kultury. Nawiązuję kontakt z lokalnymi historykami. Kontaktuje się z prawosławną parafią we Włodawie, do której należy dziś Orchówek. I z katolicką w Orchówku (w 1915 roku tutejszy kościół pełnił funkcję cerkwi: ). Wszystko na darmo. Nikt nie słyszał o Paszczuku. Niektórzy z pytanych mówi: Znam tu prawie wszystkich, ale nie kojarzę żadnego Paszczuka. Takiego nazwiska tu nie ma.

Jadę więc do Orchówka. Najpierw chodzę od domu do domu i wypytuję. Ludzie kręcą głowami. Nie znają, nie słyszeli. Jako usprawiedliwienie wielu z nich dodaje, że są tu nowi, przyjechali dopiero po II wojnie. Rzeczywiście, tutejsza ukraińska ludność prawosławna została w latach 1944-46 roku wywieziona na Ukrainę, albo padła ofiara akcji Wisła w 1947 roku; trzeba było więc zasiedlić opuszczone przez nich domy mieszkańcami innych regionów kraju. O ukraińskiej przeszłości tych terenów dziś niewielu tu mówi. Czy więc Paszczuk zniknął z Orchówka właśnie wtedy? A może – przecież był słabego zdrowia – jeszcze wcześniej?

Idę na miejscowy cmentarz. Chodzę po najstarszej, częściowo zarośniętej części z prawosławnymi krzyżami i napisami cyrylicą. Na jednym z nagrobków uwagę zwraca napis „Zmarła w Rosyi”. Maria Kratiuk, 23 grudnia 1919 roku. Bazyli, jej mąż, umarł 15 września 1922 już po powrocie, możliwe że na epidemię tyfusu. Maria – może też na tyfus, ale jeszcze tam, w bieżeństwie. Jej grób jest więc tylko symboliczny. Może gdzieś tu ktoś postawił podobny pomnik W. I. Paszczukowi? Albo komuś z jego rodziny? Nie znajduję takiego, ale na cmentarzu mnóstwo jest starych nagrobków z zatartymi przez czas napisami. Nie dowiem się więc niczego.

***

Po wydaniu książki Biezeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy”, gdzie m.in. opisuję historię psalmisty z Orchówka, odzywają się potomkowie wielu z występujących w niej bohaterów. W sprawie Paszczuka nie zgłasza się nikt. Na stronie internetowej zamieszczam więc tekst-apel:  „Psalmista Paszczuk spod Włodawy – ktokolwiek słyszał, ktokolwiek wie?” (https://biezenstwo.pl/2017/09/22/psalmista-paszczuk-spod-wlodawy-ktokolwiek-slyszal-ktokolwiek-wie/). Opowiadam też jego historię na spotkaniu autorskim we Włodawie. Może ktoś sobie cos przypomni? I rzeczywiście.

Myśleliśmy o tym Paszczuku. I to prawdopodobnie nie był nikt miejscowy – podchodzą do mnie dwaj fascynacji lokalnej historii. – Możliwe, że przyjechał więc jako psalmista? Nazwisko pokazuje, że to mógł być ktoś bardziej z południa.

***

Za kilka dni dostaję od jednego z czytelników maila z artykułem z Drohiczyńskiego Przeglądu Naukowego, Nr 5/2013 autorstwa ks. Krzysztofa Grzesiaka z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego pt.: „Duchowieństwo prawosławne na południowym  Podlasiu w okresie międzywojennym.”  Już w pierwszym rozdziale poświęconym profilowi wiekowemu kleru znajduję następujący fragment: W latach 1875-1900 przyszli na świat: o. Krzysztof Kość z Jabłecznej, ks. Filip Sereda, wikariusz z Włodawy, diakon Włodzimierz Pasternak z Włodawy, diakon Bazyli Paszczuk z Kosynia….

Czyżby to więc był mój psalmista Paszczuk? Bazyli to po rosyjsku Wasilij. W biuletynie ze wspomnieniami  jest podpisany (po rosyjsku) jako W.I Paszczuk. W to inicjał imienia. I – pewnie otczestwo.  Wszystko pasuje.

Kilka wersów dalej, przy analizie wieku przyjmowania święceń kapłańskich, czytam: W dość zaawansowanym wieku przyjęli święcenia: diakon Bazyli Paszczuk (42 lata). Ze wspomnień wynika, że latem 1915 roku, w chwili wyjazdu w bieżeństwo, jest młodym człowiekiem (ma małe dziecko), ale już nie najmłodszym (szacunek we wsi, doświadczenie życiowe). Może mieć 25-30 lat; czyli święcenia przyjąłby w połowie-pod koniec lat 20.

Dalej. „Spora ilość duchownych pochodziła z południowych powiatów województwa lubelskiego. Do tej grupy należeli: ks. Bazyli Teodorowicz (Luchów Górny, powiat biłgorajski), diakon Bazyli Paszczuk (Tarnów, powiat chełmski)…  A więc pasjonaci lokalnej historii ze spotkania autorskiego we Włodawie mieli rację! Psalmista Paszczuk był ze wsi Tarnów, ze 35 km na południe od Orchówka.

Ostatnia wzmianka dotyczy wykształcenia duchownych. Bazylego Paszczuka znajduję w spisie tych, którzy legitymowali się edukacją w zakresie podstawowym. To tez pasuje.

***

Bazylego Paszczuka znajduję w spisie „Hierarchia i kler Kościoła Prawosławnego w granicach II Rzeczpospolitej i Polski powojennej w XIX-XXI wieku” ks. Grzegorza Sosny i m. Antoniny Troc-Sosny. Znalezione informacje dobrze uzupełniają to, co już wiemy.

Cerkiew św. św. Piotra i Pawła w Sosnowicy, obecnie fila parafii w Horostycie, fot. http://www.chram.com.pl

A więc Bazyli Paszczuk urodził się 12 sierpnia 1886 roku we wsi Tarnów w powiecie chełmskim. Czyli w chwili wyjazdu w bieżeństwo miał 29 lat. Nie wiadomo dokładnie, kiedy wraca z bieżeństwa. W 1928 roku prawdopodobnie przyjął świecenia diakońskie. Prawosławna cerkiew w Polsce cierpiała w tym czasie na brak duchownych; wyświęcano często osoby jako-tako wykształcone i zorientowane w cerkiewnej posłudze. Paszczuk, który już w 1915 roku pełni funkcje psalmisty, jest więc tu naturalnym kandydatem na diakona, a w przyszłości – nawet i księdza. (Z czasem takich święceń jest coraz mniej – pod koniec lat 30. dominują już święcenia absolwentów seminarium duchownego w Warszawie). W 1928 roku, poświęceniach został psalmistą w cerkwi w Sosnowicy, potem służy jeszcze (od 1942) w Żulinie, powiat Krasnystaw i właśnie w Kosyniu. Na tym informacje się o Bazylim Paszczuku się urywają.  Nie ma daty śmierci, niczego po 1942 roku

***

Czytam o wsi Tarnów w powiecie chełmskim, skąd pochodził psalmista Paszczuk. Dziś jest niewielka, mieszka tu niespełna 100 osób, nie ma tu żadnych świątyń. Kiedyś (za Wikipedią) Wieś Tarnów posiadała w 1892 roku 48 osad także cerkiew parafialną drewnianą. Do folwarku Tarnów należy wówczas młyn wodny, cegielnia, piec wapienny. (…) Cerkiew parafialną erygował tu Maksymilian Andrzej Fredro, kasztelan lwowski, dziedzic Tarnowa. W roku 1646 według Słownika została oblatowana.

Znajduje artykuł o tej cerkwi, wynika z niego, że od 1904 r., starostą cerkiewnym mieszkaniec Tarnowa Jan Paszczuk. (http://www.przegladprawoslawny.pl/articles.php?id_n=1323&id=8). Czyżby był to ojciec Bazylego Paszczuka? Możliwe – w jego inicjałach litera „i” wskazujące na otczestwo. Czyli np. mógłby być „Iwanowicz”. Całkiem niewykluczone, że Jan Paszczuk, starosta cerkiewny z Tarnowa, kształci syna, by został psalmistą.

Na stronie gminy Wierzbica, do której należy dziś Tarnów, znajduję jeszcze informację o historii tych terenów: „1944-1947 – Przesiedlenie za Bug Ukraińców z gminy Olchowiec – do końca 1946r. wyjechało 1241 rodzin ukraińskich”.

***

Kościół w Kosyniu, 1965 rok; fot. http://www.parafia.kosyn.pl/

Przeglądam „dzieje parafii” na stronie parafii katolickiej, jedynej działającej dziś w Kosyniu.  http://www.parafia.kosyn.pl/z-zycia-parafii

Kościół parafialny to dawna cerkiew prawosławna” – czytam. I dalej: „miejscowość datowana na 1491 jako Kossyn. Wg spisów z  1827 r. „posiada cerkiew parafialną, dawniej gr.-unic. eryg. 1718 przez Wacława Rzewuskiego dziedzica, w r. 1843 odnowioną”; mieszka tu wtedy w sumie 58 rodzin.

Szukam wzrokiem znajomego nazwiska. Jest!„[w 1946] wykaz imienny osób duchownych (księży prawosławnych i psalmistów) wymienia ks. Maksyma Baca, proboszcza i Bazylego Paszczuka, psalmistę, którego to córka z Ukrainy, po sześćdziesięciu latach odwiedziła Kosyń latem 2005r.

Wszystko więc jasne. Psalmistę Paszczuka spotkał dość typowy los prawosławnych mieszkańców tych terenów – po II wojnie świtowej musiał wraz z rodziną wyjechać na Ukrainę. (od września 1944 od 1946 roku odbywały się tu wysiedlenia Ukraińców, zwane wtedy „wymianą ludności”). Z artykułu trudno o jednoznaczne dane dotyczące daty deportacji. Z niedomówień i przemilczeń można wnioskować, że napięte po wojnie stosunki narodowościowe i  wyznaniowe wciąż wzbudzają tu ogromne emocje.

Zgodnie z informacjami na tej stronie, w 1926 r. Kosyń zamieszkuje 700 mieszkańców. Wojna, choć prawdopodobnie bardziej powojenny czas, znacząco zmniejsza liczbę ludności, bo . „W 1946 r. w Kosyniu mieszkało 232 rzymskokatolików oraz 181 wyznawców prawosławia. Gdzie więc podziała się prawie połowa wsi – 300 mieszkańców? Częściowa odpowiedź znajdujemy dalej.

Od 1 października 1946 r. wieś należy do Parafii Rzymskokatolickiej w Kosyniu. Wcześniej kościół parafialny dla mieszkańców tej wsi znajdował się w Uhrusku. W dekrecie Biuskupa Siedleckiego z 24 września 1946 r. zapisano: Do parafii Kosyń będą należały wsie: Kosyń, Osowa, Macoszyn Duży, Macoszyn Mały dotąd należące do parafii Uhrusk. Wsie te z dniem 1 października 1946 roku odłączamy od parafii Uhrusk, a przyłączamy je do parafii Kosyń. Dekret podaje, że w omawianym okresie, w Kosyniu mieszkało 360 dusz.

Czyli w 1946 roku cerkiew zostaje zamieniona na kościół katolicki, utworzona zostaje parafia rzymskokatolicka. Jeśli parafian w Kosyniu jest wtedy 360, arytmetyka i uważna lektura artykułu (wcześniej pisze się o 232 katolikach), wydaje się, że 130 spośród wymienianych wczesnej prawosławnych przeszło na katolicyzm. Możliwe, ze pozostała część wyjechała na Ukrainę. Wśród nich – można wnioskować – psalmista Bazyli Paszczuk (potwierdza to też inny artykuł z Drohiczyńskiego Przeglądu Naukowego: http://www.drohiczyntn.pl/images/DPN04/dpn_4_12.pdf, gdzie wspomina się, że Paszczuk pełnił funkcję psalmisty do końca istnienia parafii).

Córka Paszczuka przyjeżdża do Kosynia z Ukrainy w 2005 roku. Mało prawdopodobne, że to ta sama, która w chwili wyjazdu w bieżeństwo ma roczek – musiałaby mieć 90 lat! Możliwe jednak, że po powrocie z bieżeństwa Paszczuk miał więcej dzieci, i to jedna z tych urodzonych później.

Co się z działo z psalmistą Bazylim Paszczukiem po deportacji na Ukrainę? Gdzie się osiedlił? Czy żyją jego potomkowie?  Dużo już wiemy o „psalmiście-bieżeńcu W.I.Paszczuku”, ale ciągle sporo pytań przed nami.

 

Projekt „Od bieżeństwa do wymiany ludności” powstał dzięki stypendium Marszałka Województwa Podlaskiego

Reklamy