Odszedł imam Stefan Mustafa Jasiński

imam

Imam Stefan Mustafa Jasiński

W jego życie wpisały się  wszystkie ważne wydarzenia XX wieku. Także bieżeństwo – urodził się w 1911 roku; ciekawie o wydarzeniach sprzed stu lat opowiadał. Imam Stefan Mustafa Jasiński zmarł w piątek (4.09) w Białymstoku.

Bieżeństwo.pl zdążyło się z Nim spotkać. Maja ziamlaczka – Imam przywitał mnie po prostu, w podsokólskim języku. Moja krajanka. Urodził się w Malawiczach Górnych, 7 km od moich Knyszewicz. Tu też mówiło się po prostu. Rozmawialiśmy o naszej wspólnej okolicy. Młyn w Malawiczach, skrzyżowanie tu wielu dróg, w tym na Knyszewicze – to znaliśmy oboje. Generalnie jednak to była opowieść o świecie moich dziadków. Coś, czego oni nie zdążyli mi przekazać.

Podobnie było z bieżeństwem. Imam Jasiński pamiętał obrazki z wyjazdu. Widziane po dziecięcemu –  miał wtedy 4 lata – na zawsze wdarły się w jego pamięć. O życiu w Symferopolu, o przeprowadzce do Kazania, o tragicznych dla rodziny zdarzeniach – o tym pamiętał coraz bardziej dojrzale. Po rewolucji, choć wciąż był dzieckiem, musiał stać się dorosły… Takie też stają się jego wspomnienia.

Opowieść imama Jasińskiego była dla mnie nie tylko lekcją historii; niosła też ogromną życiową mądrość. Bardzo za nią dziękuję.

Przed wyjazdem do Tomska przygotowywałam wywiad z Imamem do wstawienia na stronę biezenstwo.pl. Nie zdążyłam. Ukaże się on w najbliższym czasie.

Więcej o Imamie Jasińskim: http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,18713882,byl-zyczliwy-i-skromny-zmarl-najstarszy-w-kraju-muzulmanski.html#BoxLokBialLink

Opublikowano Bez kategorii | 2 Komentarze

„Jestem, bo wrócili”. Tomsk – dzień pierwszy i drugi

Temat bieżeństwa u nas istnieje tylko naukowo. Tu poza garstką naukowców o bieżeństwie nikt nic nie wie – słyszymy od tutejszych historyków. Wątpią oni w powodzenie naszych planów, by odnaleźć potomków bieżeńców. Już wieczorem okazuje się, że nam się to udaje.

DSC_9309

W syberyjskiej tajdze

Gdy wysiadamy we czwartek z samolotu, jest 30 stopni i piękne słońce. Syberia wita nas gorąco. Ale prognozy mówią, że z zachodu idzie ochłodzenie, nasze rodziny w Polsce donoszą, że do nich już przyszło. Staramy się więc złapać jeszcze trochę lata.

Nasz przewodnik, batiuszka Dionizy Ziemlanow pokazuje nam wsie w bliskiej okolicy; przyglądamy się starym domkom z drewnianymi zdobieniami. Zajeżdżamy do tajgi, chwilę spacerujemy. – Przynajmniej jeśli chodzi o roślinność, bieżeńcy nie czuli się obco – zauważa Alik Wasyluk. Dominuje wprawdzie sosna syberyjska, która u nas nie rośnie, ale jest tu też znana nam sosna i świerk. Trawy i zioła te same, co w północno-wschodniej Polsce. – Nie na darmo mówi się u nas, że Puszcza Knyszyńska przypomina tajgę syberyjską – mówi Iwona Zinkiewicz, leśnik bądź co bądź.

DSC_9343

W Muzeum „Więzienie śledcze NKWD”. Druga od lewej – prof. Irina Nam; stoi Wasil Chaniewicz, dyrektor Muzeum

Po południu jedziemy szukać śladów bieżeńców. Spotykamy się z prof. Iriną Nam, która od wielu lat bada temat bieżeństwa 1915 roku oraz Wasilem Chaniewiczem, dyrektorem muzeum „Więzienie Śledcze NKWD”. To od nich słyszymy, że bieżeńcami zajmują się na Syberii tylko nieliczni naukowcy, ludność tego tematu nie zna zupełnie. Wymieniamy się wiadomościami, umawiamy się też na poszukiwania w miejscowym archiwum.

DSC_9411

Daniił Krapczunow o Tomsku wie chyba wszystko….

I ruszamy do miasta. Mamy wspaniałego przewodnika – Daniił Krapczunow, filozof i etnograf z tutejszego uniwersytetu o mieście, historii i etnografii wie chyba wszystko.

DSC_9697DSC_9725

DSC_9440

W Tomsku zachowało się dużo pięknej drewnianej architektury

Wieczorem rozmawiamy z ks. Dionizym i jego żoną, matuszką Katią m.in. o rodzinnej przeszłości. Część jej rodziny pochodzi gdzieś z Wilna, przyjechali na Syberię może na początku XX wieku. Na pewno bieżeńcy – żartujemy. Katia o historii tej części rodziny nie wie zbyt wiele. Na Syberii to nic dziwnego. Tu wszyscy są dziećmi zesłańców, przesiedleńców, więźniów gułagów albo ich funkcjonariuszy. Rozmowy o przeszłości bywają nie tylko trudne, ale i niebezpieczne. Matuszka Katia przypomina tylko nazwisko pradziadków: Suszko. Sięgamy więc – dalej nie wierząc w powodzenie – do Spisu adresów bieżeńców, wydanego w 1916 roku w Tomsku. Gdy okazuje się, ze takie nazwisko tu jest, jesteśmy pewni, że to przypadkowa zbieżność. Wprawdzie są z guberni wileńskiej…. Czytamy imiona rodziców, ich dzieci. Katia nie jest pewna, dzwoni do matki, ciotki. Wszystko się zgadza! Znaleźliśmy potomków bieżeńców! I to już pierwszego wieczoru! Umawiamy się na rozmowy z rodziną matuszki Katii, choć to nie będzie proste – ciocia, która wie najwięcej, mieszka w Kazachstanie.

DSC_9730

Matuszka Katia i batiuszka Dionizij

Czwartek wita nas deszczem. Prognozy się sprawdziły. Na szczęście my z samego rana jesteśmy umówieni w archiwum. Czeka tu na nas wózek wypełniony aktami. Przenoszą nas o 100 lat. Są tu karty rejestracji bieżeńców, z dokładnymi danymi uchodzących. Są prośby o odnalezienie zagubionych mężów, żon, czy dzieci. Nikogo takogo u nas niet – mówi najczęściej kopia odpowiedzi. Jest korespondencja władz guberni, zaniepokojonych tym, czy poradzą sobie z napływająca fala bieżeńców. Ania Kondratiuk, studentka medycyny, znajduje rodzaj zwolnień lekarskich wydawanych bieżeńcom, informacje o tym, na co chorowali.

DSC_9464DSC_9468DSC_9514

Potem idziemy do uniwersyteckiej biblioteki, tu szukamy gazet z 1915 roku i publikacji dotyczących bieżeńców. Oglądamy też wystawę rosyjskich strojów ludowych, zwiedzamy miasto. Deszcz już nie pada, jest ok. 18 stopni. Syberia nie jest już gorąca, ale wciąż obchodzi się z nami łagodnie.

DSC_9556

Znów mamy szczęście. Po wystawie tradycyjnego stroju ludowego oprowadza nas Daniił Krapczunow. Dostajemy wspaniałą opowieść o tradycji, historii i współczesnej Rosji

DSC_9582

DSC07324DSC07373Jutro jedziemy na wieś, na dalsze poszukiwania potomków bieżeńców.

Zdjęcia: Aleksander Wasyluk i Wiesław Choruży.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

„Jestem, bo wrócili”. Droga do Tomska

Nasi przodkowie wrócili. Oni zostali w Rosji. Jedziemy, by poznać ich losy. Chcemy spotkać się z potomkami pozostałych w Rosji bieżeńców. Sprawdzić, czy wydarzenia sprzed 100 lat mają dziś dla nich jakieś znaczenie. Może dowiemy się także czegoś ważnego o bieżeństwie 1915?

Jest nas sześcioro. Cztery osoby wyłonione podczas konkursu „Jestem, bo wrócili”: Anna Kondratiuk, Katarzyna Sawczuk, Iwona Zinkiewicz i Wiesław Choruży. Autorzy prac, którzy ujawnili w duże zainteresowanie tematem oraz gotowość dalszych poszukiwań dotyczące bieżeństwa. Do tego eksperci-organizatorzy: Aneta Prymaka-Oniszk i Aleksander Wasyluk.

Jedziemy do Tomska. To jedno z wielu miejsc w Rosji, do których bieżeńcy trafiali. Nie był to największy ośrodek – dojechało tu blisko 40 tys. uchodźców. Ich pobyt został dobrze udokumentowany – w 1916 roku tomski oddział Komitetu Wielkiej Księżnej Tatiany wydał spis adresowy zarejestrowanych tu bieżeńców. Wydaje się, że był to jedyny spis wydany lokalnie, pozostałe wydawano w Moskwie czy Petersburgu.

Wyjechaliśmy 2 września; w podróży spędzimy tydzień.

Pierwszy dzień wielokrotnie przypomina nam o wydarzeniach sprzed 100 lat. Jedziemy samochodami z Białegostoku. Mijamy Wołkowysk, Słonim. Jedziemy szybko, wygodnie; zatrzymujemy się na kawę czy kanapkę. Nie szukamy na siłę analogii. Ale trudno nie pamiętać, że w tym samym czasie oni też sunęli przez te okolice. Też mijali te miasta.

DSC_9136

Dekoracje przydrożne. Takich biezeńcy oglądać nie mogli…

DSC_9155

Cerkiew w Słucku.

Z okien samochodów spoglądamy na wypalone przez suszę pobocza. Ani źdźbła trawki. Konie naszych dziadków nie posiliłyby się tutaj. 100 lat temu też przy drodze nie znajdywały nic do zjedzenia, musiały iść wiele kilometrów w poszukiwaniu jakiejkolwiek paszy. Wtedy winna była nie tylko susza – wszystko zjadły zwierzęta tych, co przechodzili wcześniej.

DSC_9167

Dworzec centralny w Baranowiczach

DSC_9171

Dworzec centralny w Baranowiczach

DSC_9185

Przejeżdżając zobaczyliśmy na ulicy grupę ludzi z duchownymi.

DSC_9212

Oczekiwali na delegację pisarzy i naukowców…

DSC_9234

Tymczasowa cerkiew w pociągu..

Z Mińska lecimy samolotem do Moskwy, stąd do Tomska. Podróż zajmuje nam niecała dobę. Nasi przodkowie jechali wiele miesięcy.

DSC_9259

Lotnisko w Moskwie

DSC_9266

Lotnisko w Moskwie. Pracujemy w oczekiwaniu na samolot do Tomska

Więcej w kolejnych relacjach o raz podczas spotkania w Supraślu 19 września.

Zdjęcia: Aleksander Wasyluk

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Mówią bieżeńcy. Repotaż z archiwalnych materiałów

Dziś właściwie nie ma ich już wśród nas. Świadkowie pamiętający wydarzenia sprzed 100 lat odeszli…

Sławomir Sawczuk, dziennikarz Polskiego Radia Białystok, nagrywał rozmowy z nimi wiele lat temu. Teraz z archiwalnych materiałów przygotował reportaż o bieżeństwie. Polecamy!

http://www.radio.bialystok.pl/dumka/index/id/126384

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Bieżeńcy. Exodus. Wyruszą już wkrótce

spektaklDziś premiera spektaklu „Bieżeńcy. Exodus” przygotowanego przez Teatr Dramatyczny im. A. Węgierki w Białymstoku. Oto garść zdjęć z wczorajszej próby: http://dramatyczny.pl/aktualnosci/biezency-exodus-fotorelacja-z-prob/

Bieżeństwo..pl jest bardzo zaciekawione….

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Siła tzw. zwykłych ludzi

Kilka lat temu nikomu się to nie śniło. O bieżeńcach 1915 roku mówi prezydent RP, przejmująco wspomina o nich w modlitwach prawosławny metropolita całej Polski, a ich słowa na cały kraj transmituje Telewizja Polska. A jednak! Stało się! Kilka dni temu, na obchodach święta Przemieniania Pańskiego na Świętej Górze Grabarce.

Teraz trwają dyskusje. W internecie i w tzw. realu. Głównie o politykach. To gest szczery czy kiełbasa wyborcza? Wierzyć, czy nie? No i co to oznacza? Opinie są podzielone. Bieżeństwo.pl do tej dyskusji nie dołącza, chce jednak zwrócić uwagę na kilka spraw, które w rozmowie o polityce mogą umknąć.

Dlaczego temat bieżeństwa wypłynął na najwyższe szczeble władzy? Jestem przekonana, że to zasługa tzw. zwykłych ludzi, dla których ta pamięć jest ważna. Jak bardzo ważna – pokazali to w ostatnich kilkunastu miesiącach. Zaczęli o bieżeństwie mówić, pisać, interesować się, przygotowywać spektakle i szkolne pantomimy, nagrywać swoje babcie, fotografować pamiątki, a czasem po prostu rozmawiać z sąsiadkami albo podsuwać znajomym dopiero co przeczytany artykuł. Nikt ich nie zachęcał, nikt nie namawiał. Sami wzięli się do pracy. Lawina zainteresowania bieżeństwem, bo tak chyba można to określić, pokazuje ogromną siłę tzw. zwykłych ludzi. Tych piszących, czytających i po prostu słuchających. Nas wszystkich. To my możemy nadać nowe życie sprawie, która – mogłoby się wydawać – jest już zapomniana i uznana za nieważną. Bez nas i naszej pracy żaden Prezydent nie wspomniałby o bieżeństwie a telewizje nie transmitowałyby jego wypowiedzi. Takie oddolne ruchy, takie nagromadzenie dobrych emocji nie umykają politykom, zwłaszcza w roku wyborczym!

Można zadawać sobie teraz dalsze pytania. Na przykład: co dalej? Czy sprawa zakończy się na roku wyborczym i na setnej rocznicy bieżeństwa, a potem wszystko wróci do normy i znów powoli będziemy zapominać? To – wydaje się – też w dużej mierze zależy od nas wszystkich.

Jest kilka spraw, które tzw. zwykli ludzi uwiera i chcieliby je zmienić. Chociażby to, że wciąż o bieżeństwie nie mówi się na lekcjach historii. Wiele razy słyszałam od moich rozmówców żal z tego powodu. I mimo rocznicowych obchodów, nie widać tu nadchodzących zmian. Czy ta historia, choć łączy i Polaków, i Białorusinów, i Ukraińców, i Litwinów, i Żydów, jest nieważna? Czy wojenne losy cywilów nie mają znaczenia? Poza tym wyjazd a potem powrót blisko 3 mln osób mocno wpłynął na losy Polski i jej obywateli po odzyskaniu niepodległości.

Może czas najwyższy z tym problemem się zmierzyć? Przecież jeszcze niedawno nikt nie pomyślał, że o bieżeństwie będą mówić najwyższe władze tego kraju. A stało się. Może warto rozmawiać z tymi, którzy będą tzw. zwykłych ludzi przekonywać, by na nich głosowali? Wiem, że tego nie załatwia się ustawą w Sejmie, a sprawa wymaga współpracy wielu osób. Ale może to ci, co chcą nas reprezentować we władzach, powinni na siebie wziąć koordynację?

Setna rocznica sprzyja deklaracjom. Ale ta rocznica będzie trwała wyjątkowo długo. Beżeństwo to lata 1915-1922. Setna rocznica: 2015-2022. Obchody nie powinny więc skończyć się na tegorocznych wielkich słowach. Przed nami siedem rocznicowych lat. Mnóstwo czasu na wspominanie, przeżywanie, rozmawianie. Mam nadzieję – także na działanie i na efekty pracy. Dobrze, że będziemy mieli czas, by je zobaczyć. I – mam nadzieję – poczuć, jak wielka może być siła tzw. zwykłych ludzi.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Zdarzyło się sto lat temu

Bieżeństwo, akt pierwszy

70_19_12_pozar maleByło gorąco. Jak bywało w tym roku. I sucho. Nie wiem, czy aż tak jak tego lata. Ale woda w studniach, które mijały tysiące bieżeńców, szybko się skończyła. Nawet stawy i okoliczne bagna wyschły albo zostały wybrane.

Do wiosek pod Bielskiem, Białymstokiem, Sokółką przybliżała się wojna…. Huk dział było słychać całkiem blisko, w nocy horyzont rozświetlała łuna pożarów. To paliły się przyfrontowe wioski. Kto je podpalał? Dlaczego? Ludzie powtarzali za żołnierzami, których w okolicy kręciło się mnóstwo, że to Niemcy bezlitośnie niszczą wszystko, co spotkają na swojej drodze. Gwałcą tez kobiety, obcinają im piersi, mężczyzn zabijają albo wcielają do swego wojska, a dzieci wrzucają do studni. O tym ludzie słyszeli też w cerkwiach, wielu duchownych wyjechało już do Rosji.

Z zachodu jechały rzędy wozów. Chłopi spod Łomży, Ostrołęki, Płocka, nawet Warszawy. Między furmankami – powozy ziemian. Ludzie pod Bielskiem, Białymstokiem, Sokółką byli przerażeni. Niektórzy też pakowali się do wyjazdu. Inni nie zamierzali nigdzie jechać. Ale gdy do wioski wpadał oddział Kozaków, musieli zmienić zdanie.

Latem 1915 roku zaczęło się bieżeństwo milionów ludzi z zachodnich krańców Imperium Rosyjskiego. Kiedy dokładnie? Pod koniec lipca jechali mieszkańcy Chełmszczyzny, na przełomie lipca i sierpnia ruszali ludzie spod Ostrołęki. Płocka czy Łomży. Mieszkańcy guberni Grodzieńskiej, do której należały ziemie dzisiejszego Podlasia i którzy stanowili niemal trzecią część bieżeńców, ruszali później. We wspomnieniach często mówią, że wyjeżdżali przed Spasa, na Spasa, albo tuż po Spasa. Tak do dziś określa się święto Przemienienia Pańskiego. Dat raczej nikt wtedy nie używał, czas określało się według ważnych wydarzeń z codziennego życia. Przypada – jeśli datujemy zgodnie z kalendarzem gregoriańskim – 19 sierpnia. Niektórzy jechali jeszcze później – tuż przed Spleniem…. Chodzi o święto Zaśnięcia Matki Boskiej…

Czyli to działo się teraz. W sierpniu 1915 roku rozgrywał się pierwszy akt tego dramatu.

Ale nie zatrzymujmy się tylko na tragizmie tej historii. Nie przerabiajmy jej na martyrologię. To zamyka ówczesnych ludzi w ramkach, ogranicza ich. Lepiej patrzeć z otwartością na wszystko – nie tylko cierpienie, także na kłótnie po drodze, kradzieże, bo i to się zdarzały. Pamiętać o śmiechu, który niósł się nad drogą, gdy zebrała się wioskowa młodzież. Przecież nawet w tak wstrząsającym momencie ludzie nie muszą stracić całej swojej witalności, radości i chęci do zabawy. Zwłaszcza młodzi.

Potem przyjdą kolejne etapy bieżeństwa, kolejne akty ludzkiego losu. Pobyt w Rosji, rewolucja 1917, próby powrotu przez ogarnięty wojna domowa kraj, trudności w zdobyciu dokumentów, wreszcie przyjazd na swoja ziemię, zniszczoną i ogołoconą.

Każdy z tych etapów jest osobną historią. Każdy opowiada nam cząstkę prawdy o tym, kim byli i czego doświadczyli bieżeńcy; ponad 3 miliony osób. Każdy pozwala coś innego zrozumieć. Przyjrzyjmy się im. Nie spieszmy się, bo pośpiech często przeszkadza. Rocznica sprzyja ujawnianiu wspomnień i nigdy niepublikowanych materiałów. Może się więcej dowiemy, zarówno o bieżeńcach jak i o nas samych? Może coś ważnego zrozumiemy? Może przeżyjemy? Do czasu gdy bieżeńcy wrócą na swoją ziemie mamy dużo czasu. Pierwsze powroty zaczną się w 1918 roku, ale masowo ludzie będą jechać dopiero w 1922.

Portal bieżeństwo.pl tez chce dać sobie ten czas. Spróbujemy – aż do 2022 roku – przypominać kolejne etapy wydarzenia sprzed 100 lat. Będziemy te wpisy oznaczać podtytułem „zdarzyło się 100 lat temu”. Pod tym hasłem będziemy – mam nadzieję, że wspólnie – zastanawiać się, co wtedy spotkało naszych przodków? Kim się stali? Czego się nauczyli? Czego my uczymy się patrząc na ich doświadczenie?

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Obchody setnej rocznicy bieżeństwa

W najbliższym czasie wiele o bieżeństwie będzie się mówić:

23 sierpnia – Wojewódzkie Obchody 100 rocznicy I Wojny Światowej, wraz z inscenizacjami historycznymi oraz z promocją książki dziennikarza Polskiego Radia Białystok Marcina Tomkiela „Wojna mocarstw. Podlasie 1914-15”. Więcej: https://www.facebook.com/events/1617961935130893/

29-30 sierpnia – spektakl „Bieżeńcy. Exodus” białostockiego Teatru Dramatycznego im. A. Węgierki.
Więcej: https://www.facebook.com/events/397248067127815/

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Jak pradziadek Pawła został ministrem

Paweł_Grześ

Paweł Grześ

Gdy tam dojechałem, poczułem, jakby powietrze ze mnie zeszło. To było spełnienie wewnętrznej ciekawości, jak tam jest, choć oczywiście od roku 1915, gdy dotarli tam moi pradziadkowie, wiele się zmieniło. (…) Jakbym jakiś rozdział zamknął – mówi Paweł Grześ, artysta-f0tograf z Gródka.

Przez całe dzieciństwo słuchał opowieści o kolei transsyberyjskiej, że  pradziadkowie-prości podlascy chłopi nią  jechali, że cały miesiąc musieli spędzić w wagonach, bo to aż 9 godzin różnicy jeśli chodzi o strefę czasową.

Cała rozmowa znajduje się tu: https://biezenstwo.pl/co-nam-zostalo-z-biezenstwa/pawel-grzes-artysta-fotograf-z-grodka/

logo

Projekt „Co nam zostało z bieżeństwa” powstał dzięki stypendium Marszałka Województwa Podlaskiego

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

O bieżeństwie w lipcu

zniwa

Fot. ze zbiorów Adriana Kuprianowicza

Bieżeństwo.pl pojechało na wakacje tam, gdzie internet prawie nie dociera. Cieszy się złudzeniem, że ogórki rosną, maliny w lesie dojrzewają, zboże już czeka żniw, a poza tym nic się nie dzieje.

Czasem jednak i tu internet dotrze, a z nim świadomość, że sporo się dzieje. Czyli między innymi:

Nasza wystawa „Niezwykła historia zwykłych ludzi” jeździ po Podlasiu. Była pokazywana m.in. podczas jubileuszowego festiwalu „Z wiejskiego podwórza” w Czeremsze. Obejrzało ją mnóstwo osób, którzy dotychczas nie znali historii bieżeństwa 1915. (http://www.festiwalczeremcha.pl/wystawy) Wystawa była też prezentowana m.in. w bibliotece w Narwi, w Hajnowskim Domu Kultury.

Wywiad z Krzysztofem Marią Różańskim, zamieszczony na naszej stronie w dziale „Co nam zostało z bieżeństwa”, zainteresował Gazetę Wyborczą i został opublikowany na jej łamach; można go znaleźć tu: http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,18339954,wysiedlenie-do-rosji-trwale-podzielilo-parafie.html;

Radio Białystok zamieściło reportaż Agnieszki Czarkowskiej i Alicji Pietruczuk „Ludzie z podobną historią”  o potomkach bieżeńców (http://www.radio.bialystok.pl/reportaz/index/id/125391)

Nadsyłaliście prace na konkurs Jestem bo wrócili. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem tych, które udało nam się już zobaczyć. Wkrótce napiszemy więcej na ten temat…

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz