Spotkania autorskie

Bieżeństwo
-
Najnowsze wpisy
Archiwum
- Wrzesień 2025
- Kwiecień 2024
- Styczeń 2024
- Listopad 2023
- Październik 2023
- Czerwiec 2022
- Luty 2022
- Styczeń 2021
- Październik 2020
- Kwiecień 2020
- Marzec 2020
- Styczeń 2020
- Grudzień 2019
- Wrzesień 2019
- Czerwiec 2019
- Maj 2019
- Kwiecień 2019
- Styczeń 2019
- Listopad 2018
- Październik 2018
- Wrzesień 2018
- Czerwiec 2018
- Maj 2018
- Kwiecień 2018
- Marzec 2018
- Luty 2018
- Styczeń 2018
- Grudzień 2017
- Listopad 2017
- Październik 2017
- Wrzesień 2017
- Lipiec 2017
- Czerwiec 2017
- Maj 2017
- Kwiecień 2017
- Marzec 2017
- Luty 2017
- Styczeń 2017
- Grudzień 2016
- Listopad 2016
- Październik 2016
- Wrzesień 2016
- Sierpień 2016
- Czerwiec 2016
- Kwiecień 2016
- Marzec 2016
- Luty 2016
- Styczeń 2016
- Grudzień 2015
- Listopad 2015
- Październik 2015
- Wrzesień 2015
- Sierpień 2015
- Lipiec 2015
- Czerwiec 2015
- Maj 2015
- Kwiecień 2015
- Marzec 2015
- Luty 2015
- Styczeń 2015
- Grudzień 2014
- Listopad 2014
- Październik 2014
- Wrzesień 2014
- Sierpień 2014
- Lipiec 2014
- Czerwiec 2014
- Maj 2014
- Kwiecień 2014
- Marzec 2014
- Luty 2014
Tagi
- artykuły
- Białorusini
- chełmszczyzna
- co nam zostało?
- droga
- dzieci
- Galicja
- Jestem bo wrocili
- katolicy
- konkurs
- książka "Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy"
- ludzie
- mapy
- organizacje pomocowe
- pobyt
- Polacy
- powrót
- prasa
- prawosławni
- Setna rocznica
- Sokółka
- statystyki
- Tatarzy
- toposy
- uchodźcy czy wygnańcy
- Ukraińcy
- wojsko
- wspomnienia
- współcześni
- wystawa
- Zdarzyło się 100 lat temu
- zdjęcia
- Żydzi
Pożegnanie ze spektaklem, powitanie książki
Organizatorzy odbywającego się właśnie Festiwalu Teatralnego ODE napisali: Zapraszamy na osobliwe spotkanie na temat bieżeństwa w ramach Festiwalu ODE – razem będziemy żegnali spektakl „Bieżeńcy” Grupy Teatralnej z Muzeum Białoruskiego i witali nową książkę Anety Prymaki-Oniszk „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy”.
To spotkanie już jutro – we wtorek 27 września o godz. 18 w Muzeum Białoruskim w Hajnówce.
Rzeczywiście będzie to coś wyjątkowego – po raz ostatni pokazany zostanie świetny spektakl przygotowany przez czwórkę licealistów (wtedy; teraz właśnie rozjeżdżają się na studia) pod kierunkiem niezależnej reżyserki Joanny Troc. W tym skromnym przedstawieniu robią coś niesłychanego: w 20 minut opowiadają historią bieżeństwa tak, że wiele niezainteresowanych wcześniej tematem ludzi poczuło, że to coś niesłychanie ważnego i aktualnego. Od początku do końca to opowieść prawdziwa, a nie taka sobie zabawa pasjonatów teatru, jak początkowo można by myśleć.
Nic dziwnego. Joanna Troc w wywiadzie udzielonym w ramach cyklu „Co nam zostało z bieżeństwa” opowiada o pracy teatralnej ekipy: Oni zaczynając pracę nad spektaklem prawie nic nie wiedzieli o bieżeństwie. Zajmowaliśmy się wyjaśnianiem, czym to bieżeństwo było. Im, ale też samej sobie. Generalnie o bieżeństwie nie mówi się w szkole, dla młodych ludzi ten temat to abstrakcja. (…) Najważniejszym momentem okazała się jednak premiera. Jeszcze podczas próby generalnej zdarzały się śmiechy i wygłupy, jak to między młodzieżą. Ale gdy po premierze ludzie wstali, zaczęli klaskać, większość miała łzy w oczach, oni zrozumieli, że mówią o czymś ważnym. Nie jest to jakaś tam historia; ona dotyka najgłębszych ludzkich emocji. To już nie przelewki…. To był moment, gdy cała grupa przeżyła bieżeństwo. Przewartościowała swoje myślenie na ten temat. Coś pękło, pojawiła się zupełnie nowa jakość. Mam wrażenie, że za każdym razem, gdy aktorzy wychodzą do ukłonów, czują tę ważność.
Oglądałam spektakl kilka razy. I zawsze tę prawdziwość i ważność czułam. To zaszczyt i ogromna przyjemność móc zaprezentować swoją książkę zaraz po spektaklu „Bieżeńcy”. Zwłaszcza, że jest to pierwsza prezentacja książki. Dziękuję.
Więcej o spotkaniu: https://www.facebook.com/events/297665920603690/
O spektaklu: https://www.facebook.com/events/1513266432273621/?active_tab=posts
Rozmowa z Joanną Troc: https://biezenstwo.pl/co-nam-zostalo-z-biezenstwa/joanna-troc-rezyserka-spektaklu-biezency-zrealizowanego-z-grupa-mlodziezy-w-muzeum-bialoruskim-w-hajnowce/ (Cykl rozmów „Bo nam zostało z bieżeństwa” powstał dzięki stypendium Marszałka Województwa Podlaskiego).
Recenzja książki w „Przeglądzie Bałtyckim”
To już dziś – książka „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy” wychodzi na świat! Pojawiają się pierwsze recenzje. Np. w „Przeglądzie Bałtyckim”, autorstwa Bartosza Chmielewskiego. Można ją przeczytać tu: http://przegladbaltycki.pl/3188,wsie-jechali-recenzja-reportazu-biezenstwo-1915-anety-prymaki-oniszk.html
W księgarniach i w Teleexpresie
We środę (21.09) książka „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy” trafia do księgarni. Tego dnia będzie też gościem Przedziału Literackiego Teleexpressu. Oglądajcie! TVP1, godz. 17
Prezent od Wydawnictwa Czarne
Wydawnictwo Czarne, wydawca książki Anety Prymaki- Oniszk: „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy” z okazji jutrzejszej premiery, daje czytelnikom nie lada prezent – świetny rabat na wszystkie polskie reportaże historyczne! Więcej szczegółów tutaj: https://czarne.com.pl/promocje/promocja-na-polskie-reportaze-historyczne
Dziękujemy! Zapraszamy do korzystania!
Fragment książki dla niecierpliwych :)
Chcecie przeczytać choć fragment książki „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy”?
Premiera 21 września, ale kilka stron książki drukuje „Rzeczpospolita”. Można go przeczytać tu: http://www.rp.pl/Plus-Minus/309159950-Nieznana-historia-uchodzcow-w-1915-r.html#ap-1
Jak telewizor kolorowy pana Koli pomógł mi odnaleźć Donskoje
Bliskość końca jakiegoś etapu często przywołuje wspomnienia początku.
Gdy w 2012 roku zaczynam pracę nad „Bieżeństwem 1915”, słyszę: – Niczego się już nie dowiesz. Za dużo czasu minęło. Rzeczywiście, początkowo idzie jak po grudzie. Nie potrafię nawet dojść, gdzie w 1915 roku trafili moi przodkowie. W opowieści babci Nadzi, których słuchałam w dzieciństwie, przewijał się Kaukaz, Ural. Ale gdzie dokładnie? Nie pamiętałam ani ja, ani moi najbliżsi.
Moje kolejne pomysły zawodzą. Najstarsza córka babci Nadzi, ciocia Szura, urodziła się w bieżeństwie. Jadę, by sprawdzić miejsce urodzenia w dowodzie osobistym. Ale tam widnieją Knyszewicze. – Ludzie zapisywali, co chcieli – wyjaśnia ciocia. I podaje mi zapamiętana z opowieści nazwę: – Dansakaja. Ciągle o tym mówili…
Przez tydzień analizuję google maps. Wpisuję Danskaja łacinką i cyrylicą. Pojawia się tylko Danskaja obłast. Daleko od Kaukazu. Kilkakrotnie wracam do poszukiwań, wypytuję inne ciocie. Danskaja – tylko to pamiętają. Ktoś dorzuca Kubań, który też przewijał się w opowieściach, ale mi to nie pomaga.
Wiosną 2013 roku jestem w rodzinnym domu w Knyszewiczach. Sąsiad – Mikołaj Uściłko, pan Kola – pomaga mamie sadzić kartofle. Mówię, że zajmuję się bieżeństwem. Od razu zaczyna opowiadać. O nadchodzącym froncie, o kolumnach wozów, o Kaukazie. Przecież jego przodkowie też tam byli, jak większość ludzi z Knyszewicz. On urodził się 20 lat po powrocie z bieżeństwa, w 1942 roku. – Jak byłem mały, ludzie zbierali się po domach i wspominali – mówi. – Przychodzili i twoi dziadkowi. Byłem tego bardzo ciekawy; słuchałem i zapamiętywałem.
Pan Kola opowiada wspaniale. Pojawiają się postaci, które znam tylko z napisów na nagrobkach. Dopytuję o miejsce, w którym byli. Znów pojawia się Danskaja, której za nic nie mogłam znaleźć w internecie. Ale od pana Koli słyszę więcej. – To około 40 kilometrów od Stawropola. To była stanica kozacka; bardzo duża wieś, koło pięciu tysięcy mieszkańców. Do Stawropola bieżeńcy dojechali pociągiem, potem pewnie końmi. Moja żona Luba jak w latach 80. pojechała po telewizor kolorowy, jechała do Donskoje taksówką ze Stawropola.
Nie mogę uwierzyć. Telewizor kolorowy marki Horyzont, stojący w kącie pokoju Uściłków, gdzie często jako dzieci bawiliśmy się z ich synem, przyjechał z miejsca, do którego w 1915 roku dotarli nasi przodkowie-bieżeńcy?
– Został tam brat mojego ojca, ożenił się – opowiada pan Kola. – Jakiś kontakt znaleźliśmy i wyzew nam dali, zaproszenie. Pojechała więc moja żona, ktoś z rodziny. Zacofane wioski tam. W Charkowie telewizor kupowali. Bo wtedy wszyscy telewizory wozili. Jak nie wieziesz, to celnicy złota szukali, albo podejrzewali, że szpieg. Długo jechali do tego Stawropola, pewnie ze 3 doby.
Gdy teraz siadam do internetu, wyszukuję Stawropol i przeglądam wioski w pobliżu. Od razu znajduję miejscowość Donskoje. To musi być to! Potomkowie bieżeńców – Danskaja wymawiają wszyscy znający historię mieszkańcy Knyszewicz – musieli przekręcać wymowę. Albo nazwa wioski się zmieniła przez te 100 lat.
Wychodząc, pan Kola mówi: – Dziś my tylko tego tematu dotknęliśmy, możemy kiedyś porządnie powspominać. Wspominamy. Kilka razy. Wiele się dowiaduję, bardzo wiele. Mnie interesuje bieżeństwo. Powojenne czasy, o których pan Kola opowiada tak ciekawie, odkładam na później. Jak tylko skończę tę książkę, zapiszę wszystko pozostałe – obiecuję sobie.
Niespodziewanie, jesienią 2015 roku, Mikołaj Uściłko umiera. O dużo za wcześnie. Z nim odchodzi wspaniała pamięć o dawnych Knyszewiczach i ich mieszkańcach. Dobrze, że zdążyłam z niej wydobyć chociaż to Donskoje.
Panie Kola, dziękuję.
Jaka szkoda, że nie będzie Pana na premierze książki o bieżeństwie….
Opublikowano Bez kategorii
1 komentarz
365 stron. Ale z obrazkami!
Chuda nie będzie. Twarde okładki. 365 stron. Ale będą obrazki! Sporo obrazków. 30 fotografii, nie licząc okładkowego; skan z gazetowego fotoreportażu zawierającego 12 zdjęć. Do tego mapa.
Będzie więc co pooglądać. Tym bardziej, ze spora część zdjęć, które ostatecznie znalazły się w książce, dotychczas nie były publikowane w Polsce. Niewykluczone zresztą, że niektóre po raz pierwszy wyszły poza archiwa i biblioteki rosyjskie.
To ogromna zasługa pracującej przy książce „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy” fotoedytorki Katarzyny Bułtowicz, potrafiącej zdobywać zdjęcia nie do zdobycia. Oraz wspaniałej pomocy Basi Dzierżanowskiej i jej orientacji w świecie rosyjskich bibliotek i bibliotekarzy. A także życzliwości Aleksandra Sosny (część jego wspaniałych zbiorów można obejrzeć tu: http://www.chram.com.pl) i Katarzyny Sawczuk oraz wielu osób które podsyłały linki, służyły radą i pomocą. Dziękuję!
Na rozbudzenie smaku – zdjęcie z zasobów naszej Biblioteki Narodowej, jedno z tych książkowych trzydziestu:

Uchodźcy z Włodawy. Dopiero wyjechali; ich wóz jest jeszcze zasobny. fot: Biblioteka Narodowa Polona, Album ze zdjęciami Pułku Saljańskiego
A do premiery zostało 5 dni, właściwie to już prawie 4 🙂






