Czasem to było wsparcie bliskich, czasem pomoc od obcych ludzi, a nieraz zwykły fart. Doświadczyłam ich wiele podczas czterech lat pracy nad „Bieżeństwem 1915”.
Moja przyjaciółka powiedziała kiedyś, że to pewnie babcia Nadzia, dziadek Sierhiej, mój tata i wszyscy bliscy gdzieś tam w Niebie zgromadzili się i postanowili mi pomóc. Zmontowali w zaświatach ogromną grupę bieżeńców – przecież było ich kilka milionów, przynajmniej części musiało zależeć, by ich historia nie odeszła tak po prostu. I wzięli się do roboty. Gdzie kto mógł. Każdy wśród swych ziemskich potomków. I nie tylko wśród nich.
Czułam tę pomoc, gdy na początku pracy szłam do badaczy bieżeństwa, historyków, pasjonatów, dziennikarzy zorientowanych w temacie, i dostawałam od nich książki, skany materiałów, wskazówki. Gdy ludzie otwierali drzwi swoich domów i dzielili się rodzinnymi historiami. Kiedy, już po uruchomieniu strony bieżeństwo.pl, zaczęły do mnie płynąć wspomnienia, zdjęcia, linki, ciepłe słowa. Albo gdy moja przyjaciółka szła na zebranie służbowe, a niepodziewanie wychodziła rękopisem bieżeńskich wspomnień. Czy ja zmęczona biblioteczną pracą szłam między regały i wyciągałam książkę z intrygującą okładką, która okazywała się być nieznanym , bardzo inspirującym źródłem. Lub gdy przyjaciele organizowali zrzutkę na mój wyjazd do Petersburga, a inni załatwiali noclegi za pół darmo… Albo przygarnęli do swojej pracowni, bym mogła w spokoju pisać… Długo mogłabym wymieniać.
To nie mogło się udać bez Waszej pomocy. Tych w niebie i tych tu, na ziemi. Dlatego cieszmy się dzisiaj wszyscy. „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy” dostało Nagrodę Literacką Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego za najlepsza książkę 2016 roku!
W tej książce jest i Wasza cegiełka. To jest więc także i Wasza nagroda!

Więcej informacji i zdjęć: http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,21544749,biezenstwo-1915-najlepsze-nagroda-im-wieslawa-kazaneckiego.html